Photobucket


21: 19
01 stycznia 2013
kom

happy new fear.





same shit

pozdrawiam.
koka skowrońska.


23: 05
17 października 2012
kom

ostatnio przyrządziłam logo dla Moniki i jej wspaniałego bloga GOTUJE, BO LUBI.
Monika gotuje, bo lubi i umie, a ja projektuję, bo lubię acz nie umiem.

gar jest superpewny siebie i swoimi uszami podpartymi pod boki zdaje się mówić:
"CO?! JA TEGO NIE UGOTUJĘ?!"
i najważniejsze - projekt jest taki "domowy", zupełnie jak przepyszna kuchnia Moni.

***

The Comic Roids Project miało w Łodzi swoją pierwszą wystawę . wielkie dzięki za pomoc i wsparcie przy organizacji. dla Wojtka, który wystawę powiesił, dla Bartka, który jest 1/2 projektu, dla Mamy za porady i sponsoring (od urodzenia) i dla Jarka za wszystko inne.



11: 05
04 października 2012
kom

Podczas 23. Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi odbędzie się pierwsza
wystawa The Comic Roids Project [by koka skowrońska & bartosz sztybor]

cóż, cóż. 
Z A P R A S Z A M (Y)!

do zo w Łodzi!


13: 48
24 lipca 2012
kom

panta rhei. wszystko płynie. czas. pieniądze. ludzie. łzy i lody. wszystko płynie, a jakby nie zmienia się nic.

z perspektywy 24 dnia lipca, roku 2006, godziny 19.00, Słońca, kina Warszawa we Wrocławiu zmienia się prawie wszystko.
mam 24 dzień lipca, jest sześć lat później, godzinę mam 13.30, nie ma kina i nie ma Wrocławia, ale jest słońce i Warszawa.

myślę, że przez te 6 lat właściwie nic nie zrobiłam, niczego nie osiągnęłam. prawdopodobnie sytuacja nie będzie wyglądała lepiej również 24 dnia lipca, roku 2018. 

myślę też, że to bardzo niesprawiedliwe, że tak myślę.

ale hej! jest Słońce. idę się poopalać. bez filtra.
 



13: 19
21 maja 2012
kom


TYLE się DZIEJE...


21: 39
27 grudnia 2011
kom

JESTEM.

to chyba najważniejsza informacja, którą chcę przekazać. mam nadzieję, że ktoś odbierze ten komunikat i wyśle zwrotny. za długo mnie nie było, by mnie nie było. reasumując i raz jeszcze: j e s t e m.

 --------------------------------

sztuka pogodnej rezygnacji. 

tak, ale nie z siebie.

 

tak oto powstaje z miłości do liter, pasji i marzeń - FONT BISTRO.

na razie art projekt. wkrótce (mam nadzieję) biznes.

 

tym razem nie dam ciała (bo i komu nie ma za bardzo).

p r o m i s e.




Fotosik darmowy hosting obrazków



P.S. a i byłam w NYCu. jak było? tak było. Kolejne marzenie spełnione. Na przyszły rok zostaje tylko koncert Paula McCartneya i lot balonem. tylko.


12: 30
21 lipca 2011
kom




pamiętamy.




P.S. niech im gwiazdka pomyślności nigdy nie zagaśnie


12: 55
01 maja 2011
kom


Dziewczyna z ludu - Kasia.
Chłopak z Buckingham - Willhelm.
[Multi]medialny show (podobno) stulecia.
Dla wyjaśnienia graf poniżej:

a teraz "Dookoła mnie w pigułce":

*miałam urodziny. I'm 23. It's official.
*na urodziny dostałam bilet do NYC (tak, powrotny też)
*nadal nie umiem pływać
*wkrótce moja pierwsza publikacja w "Bicepsie"
*zostałam członkiem (!) Polskiego Stowarzyszenia Komiksowego
*powodzi się - na kawę jeżdżę (z dziewczynami) do Łodzi ;)
*skończyłam z bezrobociem, praca popłaca
*wkręciłam się w wyścigi konne. nawet czasem wygrywam.
*pomagam organizować festiwal Komiksowa Warszawa
*sprawa Olewnika nadal stoi w miejscu. chyba już nigdy nie dowiem się co i jak było naprawdę....

to bardzo mała pigułka. więcej nie wejdzie.


 ***

wczoraj podczas wyścigów Marta, która jak sama mówi "snobuje się na wiedźmę", przepowiedziała mi, że ja też
jestem wiedźmą, tylko jeszcze nie przebudzoną. w skrócie - numerologia i te sprawy. moja data, godzina i miejsce urodzenia składają się w wyjątkowy układ, dający 6, ale w postaci dwóch trójek (nie wiem dokładnie o co chodzi, ale mniej więcej jakoś tak...). reasumując, taki układ zdarza się niezwykle rzadko, co oznacza, że podobno zostałam powołana do życia, do tak zwanych "wyższych celów" - bardzo pasuje mi w to wierzyć. ta szóstka ma cechy chrystusowe. wyszło też z liczb, że zostawię po sobie coś wielkiego (i to raczej nie będzie mój blog) oraz, że mam wysoko rozwiniętą intuicję - to akurat prawda.
generalnie konkluzja jest taka, że:

warto mnie znać. 
przemyślcie to. być może gdzieś po drugiej stronie jestem bardzo wpływowym człowiekiem (?).



14: 21
31 marca 2011
kom


Hey Apple! jak mawiał klasyk. 
Nasz ulubiony i kochany Przekrój zmienia się. Zmienia się w ogromną ulotkę reklamową firmy Jabłko. Wstępniak  o ajpadzie, kilka stron o ajpadzie, nawet artykuł Oli Salwy (którą bardzo lubię czytać) - o akcesoriach do ajpada. Spójny numer, spójna komunikacja. Ale czy naprawdę nie dało się inaczej?

Przekrój zawsze był przekrojowy, poszerzał horyzonty.
Jak będzie teraz nie wiadomo, bo większość Starych/Stałych Czytelników znika z horyzontu. 
Jak wygląda przekrój jabłka? Wiedzą wszyscy. 
Jak wygląda Przekrój w Jabłku? 
Być może "wszyscy" nigdy się nie dowiedzą.


01: 14
30 stycznia 2011
kom


obroniłam się na pięć. (pionierską) pracę dyplomową napisałam na sześć. z tego wszystkiego się rozchorowałam. ze stresu chyba. bolą mnie wszystkie mięśnie. gardło,głowa i dusza. bo w sumie chwilowo nie wiem co dalej. pa pa UW.
dostałam dużo gratsów. miłe to bardzo. dziękuję. kocham Was.
szczególnie dziękuję B. za wszystko. za wielką pomoc i wsparcie w tym trudnym, nerwowym czasie.

* * *

wróciliśmy z B. z Berlina. było zimno, buro i ponuro. jak u nas. najfajniejsza była kaczka w mango i lamb, też w mango. ogólnie jedzenie to chyba zawsze (obok zakupów i fotografowania ulicznej typografii) mój ulubiony punkt każdej wyprawy zagranico. tym razem także.
spędziliśmy w Berlę pięć dni. minęło jak pejczem czasnąć. najbardziej podobało mi się, że byliśmy przez ten czas ciągle razem. reasumując. mogliśmy spędzić te 5 dni nawet w Częstochowie, a pewnie byłabym tak samo kontent.
ja prawie ciągle sapałam, że zimno, że głodna, że zmęczona, że nóżki bolą, a B. dzielnie to znosił, będąc bardzo dobrym gps'em. nade szkoda, że nie zmotoryzowanym, bo prawdziwy talent rajdowo-kartograficzny się marnuje.
zwiedziliśmy "prawie" wszystkie stacje u-bahn, odwiedziliśmy też kilka s-bahn. komunikację miejską mamy więc (w stolicy germańskich najeźdźców) obcykaną. latem mogłabym tam wrócić. zimą - nie dziękuję.
teraz nie (z)godzę się na żaden wyjazd, jeśli nie dostanę gwarancji temperatury co najmniej +5.
a. no i Mój Kochany Organizator zrobił mi niespodziankę wynajmując piękne, jasne, białe mieszkanie, w prawie samym centrum Berlina. (przez to teraz mam fazę pomalowania wszystkiego na biało).
Danke Darling, i wracaj już z tego Angouleme, bo tęsknię. no.




* * *
ważą się też moje 'zawodowe' losy. kilka propozycji. którą wybrać? która wybierze mnie? we wtorek dosyć ważna rozmowa. trzymam za siebie kciuki. ale nie dziękuję sobie, żeby nie zapeszać.
za dużo rzeczy mnie interesuje. nie umiem tego zmienić. co gorsze pole moich zainteresowań ciągle obradza. mam nawet wrażenie, że może nawet trochę zarasta chwastami. no bo czy można interesować się wszystkim? reklamą, baloniarstwem, brandingiem, kuchnią molekularną, typografią, filmem, biznesem, komiksem, marketingiem, stepowaniem, pisaniem, designem, fotografią, gastronomią, sztuką? a to i tak jeszcze nie koniec...
chyba muszę się ogolić z tego namiaru. bo zarosnę!

* * *
B. wprowadza się do wawuni. jak tylko znajdę/wybiorę pracę, dołączam doń. będzie super. minuta od metra centrum. fajna lokalizacja. mam nadzieję, że trochę wybudzi mnie to z towarzyskiego letargu.


xoxo
wasza koka


23: 03
22 listopada 2010
kom

uwielbiam swoją nową szkołę. szczególnie angielski- język B. Obamy. niektórzy na nim rysują (na angielskim, nie na Baracku [werbel]), inni wciągają tabakę, podczas gdy reszta rozmawia z wykładowcą o "hard, good fucking" i życiu w Kaliforni lat siedemdziesiątych. fun.
myślałam, że już żaden szczebel edukacji mnie nie zaskoczy. zaskoczył.

koncert hipnotyzującego brass ansambl- było bardzo fajno. d a n k e!
niestety znowu upycham w siebie słodycze. bardzo dobrze wchodzą i bardzo dobrze smakują. znowu zaczyna to widać... szczególnie miło wspominam pakiet, który własnogębnie oszamałam - Fantasia di Toscana.
Drogie Niedowiarki - TAK, chodzę na tap. tap dance(step amerykański). dwa razy w tygodniu walę w podłogę. posttreningowe spacerki po okolicznej Starówce są czadowe.
czytam (kolejną) wspaniałą knigę o Lennonie. to chyba najlepsza książka o Johnie na świecie. serio.
(z tego miejsca raz jeszcze pięknie dziękuję Rozpieszczaczowi ;)

a na koniec trochę optymizmu. YES. We Can.

kissi,
koczka



22: 39
30 października 2010
kom



Jest tak - wybieram życie monomultimedialne.

zrywam z facebookiem. wracam do bloga. ale powoli. naiwnie obawiam się, że sobie z tym nie poradzi.

to nie był idealny związek. spędziłam z nim mnóstwo czasu. nie dojadałam, nie dosypiałam. w ogóle to uważam, że jest nudziarzem. owszem mieliśmy wielu wspólnych znajomych i zainteresowania. na początku było świetnie - "lubiłam to!", mimo, że on miał inne i innych. bezczelna poligamia. nic mi do tego...

poza tym wyrosłam już z czasów, gdy imponowała mi obecność mojego
chłopaka w gazetach, a i jego ojciec jako najmłodszy miliarder świata
przestał robić na mnie wrażenie. nawet to, że David Fincher zrobił o nim
świetny film totalnie nie ratuje sytuacji.
nie potrafił gotować, nie zabierał mnie do kina, nie miał prawa jazdy. nie mył się, nie przeklinał i nie dzwonił.

to nie jest życie. życie jest gdzie indziej, pod innym adresem, pod inną domeną.

ale najważniejsze to w miarę wcześnie to rozkodować i przenieść się na inny serwer.



zmieniam status związku. serwus.






21: 56
21 września 2010
kom


niezły mikser.

24 to wcale nie jest dużo. lat. złotych. dolarów czy funtów też. zębów czy metrów kwadratowych.
24 to bardzo mało. 24 godziny to BARDZO MAŁO.
na życie, jedzenie, pracę, szkołę, obronę, miłość, przyjaźń, depilację, mycie zębów, rower, pisanie bloga/ów, chwalenie bogów. to też za mało na spanie, zakupy, gotowanie czy malowanie paznokci. o innych snobistycznych czynnościach jak kąpiel z pianką na dwa palce nawet nie śnię, bo jak wspomniałam i na sen nie mam czasu.


"kiedy się spotkamy? kiedy się bronisz? co robisz? jesteś jeszcze z...? byłaś tu? co robisz jutro? a za tydzień? a za miesiąc? może zjemy obiad? a może na food film fest pójdziemy? nadal mieszkasz na wsi?! kiedy kawa? czemu się nie odzywasz?"


odpowiadam. nie wiem/nie mam czasu. jeśli chcesz mnie zobaczyć, zapraszam do obejrzenia mojej japy - bo tak wyglądam teraz. możesz też wysłać mi swoje zdjęcie. to będzie jakbyśmy się widzieli/widziały.





zaczęłam nową szkołę. na pierwszych zajęciach rysowałam... ekhm... ciosałam ołówkiem na papierze m i k s e r.
dziwnie było. nawet fajnie, ale na Ursynowie jest za dużo krzyży jak dla mnie. dowiedziałam się także, że przypominam z profilu (nie facebookowego) Weronikę Książkiewicz. kto to taki? zapytaj ciocię wyszukiwarkę.


wkręcam się w virale, social media'le i takie takie.
c o m i c r o i d s   rośnie.


nieustannie spisuję dialogi. uważajcie, co i jak mówicie przy mnie. mam czułe uszko. nie to, że kiedyś to wykorzystam przeciwko Wam. nie krępujcie się. mówcie przy mnie, mówcie do mnie. ja posłucham i podsłucham i zapiszę.


pochwalę się: w T a i n t e d jest dedykacja dla mnie (tak przynajmniej mi się wydaje ;)




i co najgorsze. lubię chodzić do pracy. najlepiej na obcasach. uwielbiam codziennie przeciągnąć swoje zwłoki po chodniku Nowego Światu. jest okazja pojeść na mieście. wyrwać się z kimś na lanczyk, pójść do Vincenta na kruasą. jest fajnie.

żyć szybko, umierać młodo.
tak pięknie jest.

sezon jesień/zima zaczęty z radościo.


21: 23
23 sierpnia 2010
kom



Nieznany grafik/ilustrator opatrzył tekst Jacka Żakowskiego (w Polityce) ciekawym 'kolażem'. Przypadkowo dosyć podobnym stylistycznie do mojej "gry strategicznej' z przed kilkunastu dni. Tym większa szkoda, że nie ma ani śladu po nazwisku tego płodnego Twórcy. Nie wiem co sądzić o podobnych sprawach. Nawet jeśli nie są (żywcem) ściągnięte, a po prostu trochę później wymyślone, to zawsze trochę piecze, bo "przecież ja wpadłem/wpadłam na to wcześniej!". Ale w dzisiejszych czasach nikogo to nie obchodzi. Może mnie też nie powinno.




19: 29
13 sierpnia 2010
kom


Still zagranico.

nigdy jeszcze nie żyłam tak intensywnie. prawie codziennie wchodzę o 9 i wracam po północy.
chodzę, żyję, poznaję.
zajadam - uwielbiam jeść na mieście!
znowu mi odwala faza 'kolekcjoner butów'.
wczoraj jadłam fenomenalny krem szparagowy.
nowi ludzie. fajni ludzie. starzy ludzie.
i Jędrek do mnie napisał ;)
the comic roids project się dzieje.
bajki dla dzieci - coś co muszę dokończyć zanim umrę.
tak, napiszę kiedyś scenariusz fullmetrażowy. muszę.
nowa szkoła. nowe wyzwania.
jest dobrze. bardzo dobrze!
nie traćmy tempa, nie traćmy tempa!
i wysokości. co raz częściej na szpilkach.

z m i a n y,  z m i a n y,  z m i a n y.


















2015

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2014

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2013

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2012

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2011

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2010

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2009

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2008

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2007

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2006

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień


















księga gości



ładnie proszę o nie kradzenie zdjęć, BO: prawka autorskie.
jeżeli podobają Ci się moje prace i chcesz ich użyć, skontaktuj się ze mną.

koka.skowronska@gmail.com

















The Comic Roids Project