Photobucket


22: 01
05 lipca 2010
kom



niby adieu dopiero w czwartek rańcem, ale żegnam się już teraz. kto wie, może nigdy nie wrócę?
jutro ostatni dzień uprawiam viviral.owe. jutro pakowanie. wszystkie aparaty w stanie gotowości. także jutro gorączka przygotowań. dobrej nocy, dobrego tygodnia, miłego lipca i reszty życia. adieu!


23: 27
11 lipca 2010
kom

B o n j o u r !


Prowansja faktycznie jest bardzo spoko. Co prawda więcej tu mydła niż lawendy, ale przewspaniałość kolorów, jedzenia i słońca w całości rekompensuje brak kilometrów fioletowych pól. no bo te pola to przecież "czysty" marketing i mydlenie oczu ;)
dzisiaj dobiega końca pierwszy dzień mojej francuskiej przygody. oprócz czternastu (murzynków - jak u Agathy Christie) osób towarzyszy mi Julia Child i kniga o jej życiu we frans. badam też kultowy przewodnik po Lazurowym Wybrzeżu Michelin - wprawdzie nie czerwony, ale...

mieszkamy w willi z basenem (i miejscem dla kucyka), mamy dwie kuchnie, siedemdziesiąt trzy łazienki, domek grillowy, opalone japy i lodówki wypełnione serami, winami i ogólnie pojętym grzechem. po prostu ekskomunika.
pory nam sie nie zamykają, bo wydalają hektolitry potu. jest trzydzieści sześć stopni plus parę więcej w słońcu.

dzisiaj ruszyliśmy na poszukiwania pól golfowych. niestety każdy kij ma dwa końce, więc musieliśmy wracać - finał MŚ... skończyło się więc na turbo niedobro szybkiej kawie w Roussillion - miasteczku wypełnionym słońcem, ochrą i turystami. kupiłam kilogramy mydła - bo się w nich zakochałam.

zapowiada się na astralnie fajnie. a to dopiero początek.

całuski,


koka



P.S. może jesteście gdzieś na południu France? dajcie znać, wypijemy razem kawkę! :)


01: 08
22 lipca 2010
kom



końca dobiega moja Prowansja. nie odwiedziłam żadnego z planowanych miast (Cannes, Arles, Monte Carlo, Nicea, St Tropez), odwiedziłam masę miejsc, których nie planowałam (Roussillion, Avignon, Gordes, Gargas, Coustellet, Sault, Oppede, Lacoste, Aix-En-Provence i Marsylię). nie poleciałam balonem - bo najbliższy możliwy lot był 27-go lipca. jadłam za to escargots i cuisses de grenouilles. i oczywiście pieczywo, które faktycznie jest tu niekulawe.

owszem, kwitnąca tam i owam lawenda to niby wizytówka Prowansji, ale wcale nie ma jej tu tak dużo. trzeba się nieźle najedździć żeby ją znaleźć. albo po prostu wiedzieć gdzie jej szukać.
tyle o świeżej lawnedzie. teraz chwilę o suchej, albo sztucznej.
otóż tutaj lawenda lawendą lawendę pogania. w każdym sklepie suszona lawenda, obrusy z lawendowym motywem, magnesy, fioletowe pocztówki, mydła, naparstki, kubki i ręczniki. słowem - jest w s z ę d z i e.
aż dziw, że nie jest tu środkiem płatniczym...
 
ale do meritum. Boulangerie rzeczywiście są urocze i pełne astralnie zmysłowych doznań. odkyłam dzisiaj ciastko lawendowe i muszę powiedzieć, że jest przekozackie. dziwne, pyszne, maślane i lawendowe. co ciekawe - mimo wszystko nie fioletowe.

z bardziej odkrywczych spraw - poznałam dość dobitnie wspaniałe możliwości mojego instaxa fuji i efektami na pewno podzielę się po dokonaniu skanów po powrocie.
oraz
chyba polubiłam golfa (ale nie Volkswagena). jak wrócę zastanowię się nad tym jak bardzo go polubiłam i może coś z tym zrobię...
no bo wiem już co to green, fairway, par, wood i może nawet jeszcze coś... szkoda by ta wiedza marnowała się jedynie na teoretycznym polu (golfowym)... zawsze uważałam, że to nudny sport dla snobów. więc albo to nie tak, albo stałam się nudnym snobem.

idę spać. z fairwaya prosto na green. d o b r a n o c k i.




















2017

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2016

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2015

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2014

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2013

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2012

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2011

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2010

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2009

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2008

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2007

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2006

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień


















księga gości



ładnie proszę o nie kradzenie zdjęć, BO: prawka autorskie.
jeżeli podobają Ci się moje prace i chcesz ich użyć, skontaktuj się ze mną.

koka.skowronska@gmail.com

















The Comic Roids Project