Photobucket


00: 16
20 sierpnia 2009
kom

no dobra. przerywam milczenie. wakacje się kończą, ciężko
żyje się z opcją, że być może były to ostatnie wakacje w moim życiu.
ale do rzeczy. porozmawiajmy o mnie.

od czasu ostatniej notki zadziało się nieco. byłam we Wrocławiu- mieście spotkań. na enhu tradycyjnie.

na miejscu objadłam brzucha, opatrzyłam oka i skleiłam pionę z Tomem Sysło.
zbyt wiele my nie pogadali, ale za to postrzelaliśmy kilka
foteczek(gdzie one są, gdzie są one???) w heliosie i popolecaliśmy i
poodradzaliśmy sobie różne filmowe twory. poznałam przy okazji
zjawiskowo piękną i uroczą małżonkę kolegi Sysło. było miło. krótko,
ale miło.

w ciągu ośmiu dni obejrzałam 31 filmów, w tym 25 pełnych dystansowców.
absolutnym odkryciem okazał się krótki metraż Szweda Patrika Eklunda o
malownicznym tytule Instead of Abracadabra, którego niestety tylko trailer Wam zapodam (choć absolutnie nie oddaje uroku abrykadabry). chciałabym robić takie filmy. o jak bym chciała ja.

fantastycznym odkryciem pełnometrażowym okazał się debiut
reżyserski(filmowy, bo toż to reżyserka teatralna) Marii Bloom o tytule
Fishy. absolutny geniusz
oddawania widzowi własnych uczuć pochodzących ze spiżarni wspomnień.
fajnie, że to spiżarnia uniwersalna. przypomina się dreszcz pierwszego
całusa, pocałunku, smyrania po ręce, zapachu albo innych drobnych
romantycznych okruszków. subtelne. znowu szwedzkie.

na więcej niż kilka słów zasługuje również "Król ping-ponga".
nie rozczarował mnie. dostałam dokładnie taki kawałek ciasta na jaki
liczyłam. palce lizać. kocham ten film. i ponownie "dobre, bo
szewdzkie".

o pozostałych filmach wartych wspomnienia(jak wspomniałam) jedynie wspomnę, gdyż nie
sposób męczyć Was "recenzjami" mojego autorstwa. zatem: koniecznie
obczajcie nowy film Ozona "Ricky"-
ale facet nawyprawiał, kupił mnie kompletnie(film kompletnie różny od
poprzednich) pokazując, że potrafi rzeźbić w każdym gatunku filmowym.

a następne cuda to:

  • Pontypool
  • Road Games z '81 roku z młodziutką Jamie Lee Curtis(niezłe nocne szaleństwo było, ubaw po pachy)

  • Parque Via
  • Machan-
    wspaniała opowieść o reprezentacji Sri Lanki w piłce ręcznej, która
    zakłada drużynę tylko po to by na legalu(podczas mistrzowst)czmychnąć
    za granicę, co ciekawe, oparta na faktach
  • Białe szaleństwo (oryginalny tytuł "Nord"...)

mniejsze cuda:

  • Stella

  • Rumba wuefista z amnezją i anglistka bez nogi, czyli nauczycielska rumba. sympatyczne całkiem
  • Zasada Dżucze Korea Północna w sosie śmieszno- strasznym. trochę się odbija
  • Patric  (o jak ozploitation)     

smaku narobił jeszcze Georgy Palfi, który przywiózł prosto z Węgier
nieco pożywnych kąsków, będziemy śledzić tego reżysera, bo warto. spsuł
się natomiast słynny "aldomodovar". nie będę pisała dlaczego oprócz, że nudny był
jak nigdy.

podsumowując najlepiej podczas wyjazdu(oprócz czosnkowych bułeczek z
Almy i wszystkiego innego z Almy) spisał się Szwedzki Stół
(pozdrowienia dla babci Bartka).



podczas enh'a dowiedziałam się także o istnieniu Grupy Jakby Artystycznej Rześko, której to członek, Szanowny Jakub Kraciuk zachwyca przebojowym wokalem w jeszcze przebojowszym utworze o szalonym tytule "Każdy ma swoje ulubione danie". serdecznie polecam. obecnie to moja ulubiona piosenka.



no a co dalej. dalej kombinuję jak przebrnąć przez popraweczkie z
filozofii. trzeba będzie wznowić jazdy- prawo jazdy wzywa, inaczej
skończę jak McLovin...

myślę też jak obrobić bank żeby kupić wszystko co mi jest potrzebne.
wyszywam haftem krzyżykowym napisy do filmu(bo będzie film robiony
przez Sztybora, wreszcie!). skoro w temacie filmowym, Wojti Mozi również robi
film, jeśli chcesz w nim zagrać (a z pewnością chcesz), poproś go na stronę.
a ja, żeby nie było, że NIC nie robię, to napiszę, że:  troszkie robię zdjęcia.



na koniec pochwalę się pięknym prezentem, który dostałam od
Bartolda(tak nazywał go dziadek, tak ten słynny dziadek z moich
poprzednich wpisów, aktualnie już dziadek świętej pamięci, który
nauczył mnie wiązać krawat i organizował mi zabawy na cmentarzu).





a już zupełnie na koniec, magiczne zaklęcie "zamiast abrakadabra"- chimay! i znikam.



ps. we Wrocławiu na Ruskiej przy Placu Solnym jest rewelacyjna kawiarenka Dwie Małpy. jak będziecie koniecznie wpadnijcie. przy okazji pozdrowienia dla Baristki Basi :)

















2017

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2016

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2015

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2014

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2013

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2012

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2011

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2010

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2009

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2008

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2007

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2006

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień


















księga gości



ładnie proszę o nie kradzenie zdjęć, BO: prawka autorskie.
jeżeli podobają Ci się moje prace i chcesz ich użyć, skontaktuj się ze mną.

koka.skowronska@gmail.com

















The Comic Roids Project