obroniłam się na pięć. (pionierską) pracę dyplomową napisałam na sześć. z tego wszystkiego się rozchorowałam. ze stresu chyba. bolą mnie wszystkie mięśnie. gardło,głowa i dusza. bo w sumie chwilowo nie wiem co dalej. pa pa UW.
dostałam dużo gratsów. miłe to bardzo. dziękuję. kocham Was.
szczególnie dziękuję B. za wszystko. za wielką pomoc i wsparcie w tym trudnym, nerwowym czasie.

* * *

wróciliśmy z B. z Berlina. było zimno, buro i ponuro. jak u nas. najfajniejsza była kaczka w mango i lamb, też w mango. ogólnie jedzenie to chyba zawsze (obok zakupów i fotografowania ulicznej typografii) mój ulubiony punkt każdej wyprawy zagranico. tym razem także.
spędziliśmy w Berlę pięć dni. minęło jak pejczem czasnąć. najbardziej podobało mi się, że byliśmy przez ten czas ciągle razem. reasumując. mogliśmy spędzić te 5 dni nawet w Częstochowie, a pewnie byłabym tak samo kontent.
ja prawie ciągle sapałam, że zimno, że głodna, że zmęczona, że nóżki bolą, a B. dzielnie to znosił, będąc bardzo dobrym gps'em. nade szkoda, że nie zmotoryzowanym, bo prawdziwy talent rajdowo-kartograficzny się marnuje.
zwiedziliśmy "prawie" wszystkie stacje u-bahn, odwiedziliśmy też kilka s-bahn. komunikację miejską mamy więc (w stolicy germańskich najeźdźców) obcykaną. latem mogłabym tam wrócić. zimą - nie dziękuję.
teraz nie (z)godzę się na żaden wyjazd, jeśli nie dostanę gwarancji temperatury co najmniej +5.
a. no i Mój Kochany Organizator zrobił mi niespodziankę wynajmując piękne, jasne, białe mieszkanie, w prawie samym centrum Berlina. (przez to teraz mam fazę pomalowania wszystkiego na biało).
Danke Darling, i wracaj już z tego Angouleme, bo tęsknię. no.




* * *
ważą się też moje 'zawodowe' losy. kilka propozycji. którą wybrać? która wybierze mnie? we wtorek dosyć ważna rozmowa. trzymam za siebie kciuki. ale nie dziękuję sobie, żeby nie zapeszać.
za dużo rzeczy mnie interesuje. nie umiem tego zmienić. co gorsze pole moich zainteresowań ciągle obradza. mam nawet wrażenie, że może nawet trochę zarasta chwastami. no bo czy można interesować się wszystkim? reklamą, baloniarstwem, brandingiem, kuchnią molekularną, typografią, filmem, biznesem, komiksem, marketingiem, stepowaniem, pisaniem, designem, fotografią, gastronomią, sztuką? a to i tak jeszcze nie koniec...
chyba muszę się ogolić z tego namiaru. bo zarosnę!

* * *
B. wprowadza się do wawuni. jak tylko znajdę/wybiorę pracę, dołączam doń. będzie super. minuta od metra centrum. fajna lokalizacja. mam nadzieję, że trochę wybudzi mnie to z towarzyskiego letargu.


xoxo
wasza koka

Name:

Komentarze:

02.02.2011, 08:35 :: 83.24.131.65
B. aka Organizator
Luv! :)