uwielbiam swoją nową szkołę. szczególnie angielski- język B. Obamy. niektórzy na nim rysują (na angielskim, nie na Baracku [werbel]), inni wciągają tabakę, podczas gdy reszta rozmawia z wykładowcą o "hard, good fucking" i życiu w Kaliforni lat siedemdziesiątych. fun.
myślałam, że już żaden szczebel edukacji mnie nie zaskoczy. zaskoczył.

koncert hipnotyzującego brass ansambl- było bardzo fajno. d a n k e!
niestety znowu upycham w siebie słodycze. bardzo dobrze wchodzą i bardzo dobrze smakują. znowu zaczyna to widać... szczególnie miło wspominam pakiet, który własnogębnie oszamałam - Fantasia di Toscana.
Drogie Niedowiarki - TAK, chodzę na tap. tap dance(step amerykański). dwa razy w tygodniu walę w podłogę. posttreningowe spacerki po okolicznej Starówce są czadowe.
czytam (kolejną) wspaniałą knigę o Lennonie. to chyba najlepsza książka o Johnie na świecie. serio.
(z tego miejsca raz jeszcze pięknie dziękuję Rozpieszczaczowi ;)

a na koniec trochę optymizmu. YES. We Can.

kissi,
koczka


Name:

Komentarze: